środa, 19 czerwca 2013

Codzienna pielęgnacja skóry atopowej. Moja kosmetyczka.

Najwyższy czas aby napisać pierwszą sensowną notkę na blogu. Trochę dziś jestem nie w formie i moje kochane kosmetyki zostają wystawione na próbę. Od paru dni zmagam się z zaostrzeniem azs. Wynik wycieczki do Warszawy, zmiany wody, całodziennego narażenia na fruwające pyłki lipy i przymusowego odstawienia leków antyhistaminowych i maści.

Większość z Was pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że pielęgnacja na własną rękę, bez ustawienia leków u alergologa, czy dermatologa sama w sobie niewiele da. Od paru lat mam wreszcie dobrze dobrane podstawowe leki na alergię i maści w razie zaostrzeń. Z pewnego powodu byłam zmuszona odstawić obydwa te specyfiki na pewien czas. Do tabletek wracam za jakieś 3 lub 4 tygodnie, maść niestety zabroniona jeszcze minimum rok ;/

No nic, jakoś trzeba sobie radzić na własną rękę.
Przegląd kosmetyczki podzielę tematycznie. Dziś będzie o kąpieli, nawilżaniu twarzy i ciała demakijażu i myciu twarzy.

KĄPIEL

Za sobą mam już wiele przetestowanych kosmetyków do kąpieli i pod prysznic. W tym pierwszym przypadku najczęściej używam po prostu soli morskiej, niearomatyzowanej (kuchenna też się sprawdza). Skóra po takiej kąpieli jest mocno nawilżona, potencjalne rany, zaczerwienienia dużo szybciej się goją.
Idealnym wyjściem jest też emulsja do kąpieli Emolium. ok 30 zł za 400 ml. Nie przepadam za tą firmą. Emulsja bardzo dobrze się spisuje, doskonale wiąże wodę w skórze, łagodzi swędzenie, w żadnym razie nie podrażnia, odtwarza naturalny filtr ochronny na powierzchni skóry, co powoduje zmniejszenie wrażliwości na alergeny. Niestety nie jest zbyt wydajny. Gdybym była szczęśliwą posiadaczką wanny, pewnie na stałe zagościłby na mojej półce.

Jak się domyślacie żaden z wyżej wymienionych specyfików nie nadaje się pod prysznic ;/
Przyznam, że do tej pory mam kłopot ze znalezieniem idealnego żelu/mydła pod prysznic.
Całkiem nieźle w tej roli spisywał się Cetaphil EM Do mycia , teoretycznie przeznaczony do mycia twarzy (o tym napiszę niżej). Niestety wydajność tragicznie mała a specyfik nie jest najtańszy, więc szybko z niego zrezygnowałam.  Przyznam, że często stosuję popularne żele pod prysznic z etykietką "hipoalergiczne", wychodzę z założenia, że mam je na sobie tylko chwilę i od razu spłukuję więc nie mają większego wpływu na moją skórę. Oczywiście bez przesady. Wszelkie mocno zapachowe żele odradzam, nawet chwila z czymś takim na skórze może poczynić spustoszenie roznosząc w pył naturalny płaszcz lipidowy skóry, który przy AZS i tak jest w tragicznym stanie. używajmy więc tych najdelikatniejszych.
Od jakiegoś czasu zamiast żelu pod prysznic stosuję płyn do higieny intymnej o kwaśnym pH. Mięsożercom wystarczy ot dobry żel, kwaśne pH polecam dla wegetarian i kobiet w ciąży. Dieta bezmięsna i ciąża sprawiają, że za równo pH miejsc intymnych, jak i całej skóry staje się zasadowe, a więc tworzy się idealne środowisko dla wszelkich bakterii i grzybów. Mój ulubiony produkt to Pharmaceris-M Lacti-Intima żel do higieny intymnej dla kobiet w okresie ciąży i karmienia .
Żel sprawdza się idealnie, działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie,
łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i objawy pieczenia, dzięki glicerynie ma właściwości nawilżające.

MYCIE TWARZY

Temat rzeka :) Przed chwilą pisałam o żelu do higieny intymnej a więc pociągnę temat, specyfik idealnie sprawdza się jako żel do mycia twarzy. Proponuję przetestować. Dodatkowo to wielka oszczędność używać żelu do higieny intymnej-żelu pod prysznic i do mycia twarzy w jednym :>
Wspomniałam tez wcześniej o produkcie
Cetaphil EM Do mycia. Mimo, że przeznaczony do mycia twarzy, lepiej sprawdził się pod prysznicem. Nie zawiera mydła ani innych drażniących substancji. Duży plus. Zdobywca wielu nagród i laurów. Jak sprawdza się to w praktyce? Po przeczytaniu po raz pierwszy etykiety byłam zachwycona, był to drugi produkt tej firmy jaki miałam w ręku, pierwszy (balsam do twarzy i ciała) totalnie mnie zachwycił, po dziś dzień jestem wdzięczna za tak dobry specyfik, który mocno przyczynił się do pozbycia się objawów AZS. Tyle by było dobrego o tym żelu. Mocno się zawiodłam. Pierwsze co mnie odrzuciło to gęsta konsystencja-od razu wiedziałam, że bez spłukania wodą się nie obejdzie. Żel u wielu ludzi się sprawdza, w końcu skądś te laury muszą być. U mnie niestety bez spłukania wodą, wg. instrukcji właśnie tak powinno się go używać, tworzył na twarzy lepką maź, której nie dało się delikatnie zetrzeć wacikiem, trzeba było "zdzierać" ;/ Co jak co ale od natłuszczania i nawilżania skóry jest krem, od żelu wymagam jedynie bezpiecznego mycia. Po zastosowaniu żelu twarz strasznie się zapryszczała. Z wodą sprawdzał się przeciętnie, a więc szkoda pieniędzy (ok 30 zł 250 ml) na tak mało wydajny i przeciętny w działaniu środek. Niemniej polecam spróbować, wielu ludzi chwali.

DEMAKIJAŻ
Wyżej wymieniony płyn wg producenta nadaje się też do demakijażu, daję 4,5/10 punktów w tej kategorii.
Zmywanie makijażu zawsze było dla mnie problemem, najczęściej po prostu zmywam żelem do higieny intymnej biorąc prysznic. Wszelkie produkty hipo i do cery atopowej, których używałam niestety na dłuższą metę się nie sprawdzały. Jedynym środkiem, którego jakiś czas się trzymam jest Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy AA ultra odżywienie ok 15 zł 250 ml- całkiem nieźle radzi sobie ze zmywaniem makeup'u powiedzmy 7/10. Zmywa także makijaż wodoodporny. Trochę trzeba się napracować ze zmywaniem, jednak warto.  Po zastosowaniu skóra pozostaje intensywnie nawilżona, jednak bez nieprzyjemnej tłustej warstwy, z łatwością można później nałożyć krem bez obaw, że wejdą ze sobą w reakcję chemiczną, przy czym nie musimy tego robić natychmiast, jak przy większości tego typu specyfików, które z miejsca wysuszają nam skórę na wiór. Jeśli chodzi o demakijaż, płyny micelarne i tak sprawdzają się u mnie najlepiej, także jako szybkie odświeżenie twarzy (toników nie stosuję). 
Po tak miłych doświadczeniach z zapomnianym już przeze mnie AA postanowiłam przetestować AA Help cera atopowa bezzapachowe mleczko do demakijażu 15zł 250ml, no i zawiodłam się. Może ja, po prostu, nie mogę do twarzy używać żadnych żelów i mleczek? Po ostatnim zastosowaniu zaogniła mi się cała twarz i powstały na niej stada pryszczy. Pewnie był to skutek paru nakładających się czynników, ale cóż, przy płynie micelarnym tej samej firmy tak mi się jeszcze nie zdarzyło, a stosuję już dobry rok. Z dwojga złego wolę już użyć pierwszego lepszego płynu, zmyć szybko wodą  i zabezpieczyć skórę kremem niż bawić się w mleczka. 

NAWILŻANIE

Teraz wielki pokłon dla Cetaphil MD Dermoprotektor 35zł 250ml, jest to produkt, który w znacznym stopniu przyczynił się do doprowadzenia mojej skóry do dobrego stanu. Rzekłabym: olśnienie. Po przetestowaniu wytworów do cery atopowej lub wrażliwej takich firm jak AA,  la roche posay, cleanic, EMOLIUM i masy innych mniej lub bardziej specjalistycznych marek, laur zwycięstwa niezaprzeczalnie należy do Cetaphil'a. Każdy produkt tych firm powinnam opisywać z osobna, może innym razem. Teraz pozostanę przy tym co się sprawdza.
Dermoprotektor idealnie zmiękcza skórę, nawet zrogowaciała skóra po nasileniu objawów AZS łatwo mu ulega. Minimalizuje uczycie swędzenia, idealnie nawilża i tworzy na skórze ochronną warstwę zabezpieczającą przed alergenami. Wg producenta idealny zarówno do twarzy jak i ciała. Nie zgodzę się z tym. Do ciała to najlepsza z możliwych opcji, jednak jako nawilżenie twarzy nie do końca. Dopóki w aptece nie trafiłam na inny produkt tej firmy Cetaphil DA Ultra 35zł 85g, dermoprotektor był najlepszym dla mnie rozwiązaniem. Posiada on niestety istotny minus-zbyt tłustą konsystencję, pozostawiał skórę widocznie przetłuszczoną, w miarę trwałe nałożenie makijażu na krem graniczyło z cudem, nawet po zużyciu tony bibułek matujących. No i znalazł się, w.w. Cetaphil DA Ultra- krem do twarzy. Stosuję od tak dawna, że już nie pamiętam od kiedy. Posiada te same zalety co Dermoprotektor, jednak nie pozostawia nieprzyjemnej tłustej warstwy na powierzchni twarzy. Dobry pod makijaż, na noc, zawsze. Absolutny ulubieniec. Coś co zawsze znajduje się w mojej kosmetyczce, polecam każdemu.



To by było na tyle. W dużym skrócie przedstawiłam ulubione kosmetyki, których używam na co dzień. W innych notkach opisze swoją "włosową" historię i bardziej szczegółowo zajmę się recenzowaniem poszczególnych kosmetyków, które akurat wpadną mi w łapki. Nie obejdzie się też bez przeglądu przetestowanych przeze mnie do tej pory podkładów.

Pozdrawiam.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Słowo wstępu.

Witam, do tej pory miałam okazję prowadzić jedynie fotobloga, więc pisanie szerszych tekstów będzie dla mnie wyzwaniem.

Blog powstaje z myślą o osobach z problemem podobnym do mojego, czyli AZS lub po prostu cerą wrażliwą ze skłonnością do alergii. Będą się tutaj sukcesywnie pojawiać recenzje kosmetyków do codziennej pielęgnacji skóry, włosów i do makijażu. Czasem ściśle związane z tematyką wrażliwej cery, czasem odrobinę lub zupełnie od niej odbiegające. Zajmuję się wizażem na potrzeby fotografii, blog będzie też mocno osadzony w tematyce wszelkich kosmetyków do tego celu przeze mnie wykorzystywanych.

Każda z nas chce wyglądać pięknie, czy to kobieta z cerą zwykłą, czy tak kłopotliwą jak atopowa. Kiedyś wymówka "mam alergię" usprawiedliwiała wszystko, dziś to nie przejdzie. Zajmę się więc również opowieścią krok po kroku jak z nierozgarniętej nastolatki z wiecznie opuchniętą i zaropiałą twarzą wyrosłam na kobietę, której udaje się zapobiegać nawrotom choroby i cieszyć się piękną cerą, nie żałować sobie zabawy kosmetykami makijażowymi.

Pierwszą notkę poświęcę podstawowej, codziennej pielęgnacji skóry. Znajdzie się tam mój ulubiony krem, płyn do demakijażu, balsam do ciała i wszelkie żele, płyny, mydła, które znajdują się w mojej kosmetyczce. Nie obejdzie się też bez kosmetyków, które odrzuciłam, niestety etykietom wieszczącym "produkt dla azs i cery wrażliwej" z reguły nie można wierzyć.

Chętnie wysłucham każdej opinii na temat sposobu prowadzenia bloga, czy samej jego treści. Zapraszam do współtworzenia go razem ze mną poprzez aktywne komentowanie.

Pozdrawiam i zapraszam do obserwowania.